Dawne Zawiercie w fotografiach i opowiadaniach

Stefan Stefański

Maj w Zawierciu i okolicach 1824-1938

Strona główna » Opowiadania » Maj w Zawierciu i okolicach 1824-1938

Rok 1824

Komisja Rządowa Sprawiedliwości ogłasza, iż Książę Namiestnik  Królewski, postanowieniem z dn. 4 b.m. zapis testamentem, przez księdza Józefa de Bauffalt Bouffelt proboszcza kolegiaty Pileckiej, w dn. 25 września 1816 r. urzędownie zaznaczonym w sumie złp. 100 rocznie dla  Szpitala w Mieście Pilicy uczyniony, w myśl art. 910 Kodeksu Cywilnego z zachowaniem praw osób trzecich, potwierdzić raczył. 
W Warszawie dn.17 maja 1824 r. Minister Prezydujący M. Badeni.
Za Sekretarza Generalnego J. Hoffman.
Monitor Warszawski 25.05.1824.

Rok 1829

Kielce dnia 16 Marca 1829 roku. Dyrekcja Szczegółowa Tow. Kredytowego Ziemskiego Województwa Krakowskiego. W dopełnieniu art. 37 prawa sejmowego o Towarzystwie Kredytowym Ziemskim podaje do publicznej wiadomości, iż dobra Mrzygłód z wsiami Mrzygłódka, Papiernia, Niwki w Powiecie Lelowskim, Poręba Mrzygłodzka z wsiami Dziegciarze, Krzemienda, Marciszów, Zawiercie Wielkie i Małe i Łośnice w Powiecie Pileckim Obwodzie Olkuskim w Krakowskim położone, na satysfakcją należytości procentowych Towarzystwu Kredytowemu za ratę pierwszą i drugą r. 1828 zalegających, wypuszczone zostaną przez publiczną licytacją w trzyletnią dzierżawę od dn. 24 czerwca 1829 do dnia i miesiąca tegoż 1832 r. 
Licytacja odbywać się będzie w dniu 19 czerwca r.b. w Kielcach w Biurze Dyrekcji przy ulicy Konstantego pod nrem 391.
Gazeta Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego z Warszawy dnia 26 maja 1829 roku we wtorek.

Rok 1840

Dokończenie listy zbiegłych, z Obwodu Olkuskiego, do Nr 1340. Niestawiający się przed Superrewizją. Z gm. Blanowice: Miśta Felix syn Ignacego, Anny. Z M. Ogrodzieniec: Barkiewicz v. Wacowski Andrzej syn Pawła i Agnieszki, Kupczyński Kazimierz syn Macieja, Apolonii. Z gm. Rokitno: Zych Wawrzyniec, Gatka Mikołaj syn Marcina, Marianny. Z gm. Poręba Mrzygłodzka: Cichowski Wawrzyniec, syn Walentego i Marianny. Rydzy Jakub syn Cypriana i Brygidy. Ładoń Wincenty syn Adama i Zofii.
w Lublinie dnia 8/20 lutego 1840 roku. 
Dziennik Urzędowy Guberni Lubelskiej nr 18, w Lublinie dnia 27.04(9.05).1840 r.

Rok 1850

Ludwik Solecki, były Ekspedytor Poczty w Kromołowie, zadłużył się Skarbowi podczas swego urzędowania i dotąd nie uiścił się z długu od niego przypadającego; Rząd Gubernialny powodowany w tej mierze odezwą Dyrekcji Poczt Królestwa Polskiego z dnia 5(17) Kwietnia r.b. N. 7370, wzywa Wójtów Gmin i Burmistrzów Miast, aby zarządzili ścisłe śledztwo funduszów pomienionego Ludwika Soleckiego, i w razie wyśledzenia tychże lub powzięciu wiadomości, w ciągu miesiąca jednego stosowny raport właściwemu Naczelnikowi Powiatu złożyli.
W Radomiu dnia 1(13) maja 1850 r.

Rok 1853

W mieście Żarkach, powiecie Olkuskim, mila od stacji Drogi żelaznej Myszków, odbywa się walny jarmark, szczególniej  na bydło i konie, corocznie poczynając od dnia 2 maja , i trwa do 8 t.m.
Kurier Warszawski 1853 r.

Rok 1859

Od osoby przybyłej z jarmarku w Żarkach, który trwa od d. 1 do 8 b. m., dowiadujemy się, iż tenże jarmark w r. b. był mały. Nie bardzo wiele było osób, ruchu prawie żadnego i koni nie przyprowadzono. Z zabaw był tylko jeden koncert. Teatru nie było, po ulicach kręciła się tylko kosmorama w pudle okazywana, i Magik Gecel, dobrze znany w Warszawie.
Kurier Warszawski 2(14) 05.1859 r.

Osobom trudniącym się sprzedażą Piwa Żareckiego znanego powszechnie z swej doskonałości, Fabryka udziela bezpłatnie drukowane znaki, czyli szyldy dla wywieszenia takowych w lokalach,  w których sprzedaż się odbywa. Nadmienia się także, iż cena  Piwa Żareckiego z wszelkimi  kosztami i dostawą do Stacji Kolei Żelaznej Myszków, jest jak najumiarkowańsza. Względem bliższych objaśnień i obstalunków można się odnieść wprost listownie do Kantoru Browaru Żareckiego w Jaworzniku lub do W. Karola Osterloff w Żarkach.
Kurier Warszawski 1859 r.

Rok 1875

W Zawierciu odbyło się przed tygodniem ogólne zebranie akcjonariuszów Towarzystwa przędzalni bawełny, tkalni i blecharni. Ze sprawozdania okazuje się, że czystego zysku otrzymało ono w r. ubiegłym 187 984 rubli srebrnych 90,5 kop. Dywidendę wyznaczono w stosunku 8%, co wynosi 20 rs. od akcji. Prezydował na zebraniu K. hr. Zamojski.
Tydzień, Piotrków 4(16).05.1875 r.

Liczba koni przyprowadzonych na ostatni jarmark do Żarek wynosiła około 300, z której zaledwie trzecia część sprzedaną została. Dostawcami przeważnie byli handlarze. Z obywateli zaś prawdziwie ładne w większej ilości okazy, bo 11 sztuk, przyprowadzili pan Rogowski z Kodręba, od którego pan Brass, fabrykant z Częstochowy, nabył dwa ogiery za rs. 1800 do Drezna; drugą parę koni powozowych pan R. sprzedał za rs. tysiąc, oraz jednego za rs. 800; razem z jego stajni kupiono większą połowę. Największy popyt był na konie fornalskie, za które płacono przeciętnie za jednego rs. 150.
Tydzień, Piotrków 5(17).05.1875 r.

Rok 1876

Z Zawiercia piszą do „Tygodnia”: Wieś Zawiercie, w której jest stacja drogi żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiéj, położona nad obfitymi źródłami Warty, dzięki wzrostowi przemysłu chętnie zakładającego swe ogniska tam, gdzie więcej na raz pomyślniejszych warunków dla siebie znajduje, wzrosła w ostatnich latach do niepoznania. Istniejąca tu fabryka płócienek braci Ginsbergów zatrudnia około 1000 obojga płci robotników i zużywa dziennie przeszło 200 korcy węgla kamiennego, dostarczanego z Dąbrowy lub z kopalń Poręby Mrzygłodzkiej odległych tylko o 3 mile od Zawiercia. Druga fabryka p. Brausa wyrabiająca korty, zatrudnia około 150 robotników. W obu fabrykach robotnicy, jak wszędzie, płatni są w miarę zdolności i pracy od 20 kop. do 1 rub. 20 kop. dziennie. Dla zachęty i zatrzymania zdolniejszych oraz pomieszczenia wyrobników gromadzących się tu z okolicznych wsi i miasteczek, pobudowano odpowiednią ilość domów i zapewniono stałą pomoc lekarską, a dla większego jej ułatwienia w roku zeszłym założono i aptekę. Rozpatrzywszy bliżej szczegóły powszedniego życia robotników i robotnic przybywających z przyległych wsi i dalszych miasteczek, mimo że mają zapewnione schronienie i pomoc lekarską, niejedno wszakże jeszcze pozostaje do życzenia, a zwłaszcza byłoby rzeczą pożądaną założenie na własny rachunek fabryk taniej kuchni lub danie zachęty w tym kierunku prywatnym przedsiębiorcom, tudzież zwrócenie uwagi na zaniedbanie umysłowe, w jakim pracownicy tutejsi, przeważnie młodzież płci obojej, są pogrążeni...
Ruch podróżnych i ekspedycja różnych towarów i produktów, są bardzo tu znaczne. Zawiercie bowiem jest stacją drogi żelaznej, do której podążają i dostawiają produkty, odbierając wzajem znów sprowadzane towary, mieszkańcy nie tylko bliższych miejsc jak Pilicy, Żarnowca, Wolbromia, Siewierza, ale i odleglejszych nawet okolic jak Miechowa, Pińczowa i całego z tamtych stron Nadwiśla. Pierwsze miejsce w liczbie wywozowych produktów, co do ilości wagi i co do przedstawianej przez nie wartości, zajmowało dotąd drzewo. Tartak parowy od kilku lat istniejący z obszernych i pięknych lasów kromołowskich pozostawił tylko zarośla i młode zagajniki – tak, że obecnie sprowadza się już drzewo z dalszych okolic Pilicy i jako budulec lub wyrobione na deski wysyła się do Niemiec. Gleba ziemi około Zawiercia zimna i mało urodzajna; zasiewy w roku bieżącym nie rokują pomyślnych plonów.
Gazeta Warszawska 4(16)05.1876 r.

Rok 1883

Groźny pożar. W ubiegły czwartek groźny pożar nawiedził wieś Skarżyce (gm. Kromołów) pod Zawierciem. Ogień – jak mówią – powstał z zaprószonego w budynku folwarcznym papierosa i podniecany wiatrem, w krótkim czasie rozwielmożył się szeroko. Pastwa płomieni padł kościół parafialny i około dwunastu osad włościańskich.
Kurier Warszawski 10(22)05.1883 r.

Rok 1884

W okolicach Zawiercia i stacji Łazy ma powstać fabryka cementu według systemu Michelisa z Berlina.
Gazeta Kielecka 29.04(11.05).1884 r.

Rok 1885

Z Zawiercia piszą do „Tygodnia”, że w fabrycznej tej osadzie przydałby się baczniejszy nadzór nad jatkami i cechowaniem sztuk bydła zrewidowanych i na zabicie przeznaczonych: tym sposobem unikniętoby nadużyć, a niesumienni rzeźnicy nie mogliby zrewidowanej sztuki zamienić po dokonanej rewizji na chorą, lub mięso chorych bydląt sprzedawać mieszkańcom. Mówiono tu wiele, nie dawniej jak w styczniu, o tym, że spożyliśmy krowę podejrzaną o wściekliznę i wskutek tego zastrzeloną w lesie.
Gazeta Kielecka 28.04(10.05).1885 r.

Renomowana firma C.A Moes, otwarła w tych dniach drugą fabrykę papieru we wsi Sławniowie pod osadą Pilica niezależnie od obecnie istniejącej fabryki we wsi Wierbce. Papier, na którym drukuje się  „Gazeta Kielecka” pochodzi z tej ostatniej fabryki. Papiernie pileckie zatrudniają obecnie 450 robotników (w tej liczbie 100 kobiet). Poświęcenia nowej fabryki dopełnił Przełożony klasztoru Reformatów w Pilicy.
Gazeta Kielecka 8.(20)05.1885 r.

Rok 1886

Zebranie ogólne. Wczoraj, stosownie do zapowiedzi, odbyło się zebranie ogólne uczestników towarzystwa akcyjnego przędzalni bawełny, tkalni i blecharni „Zawiercie”. Obecnych było akcjonariuszów 15, reprezentujących blisko 1,9 miliona rubli, czyli więcej niż połowę kapitału zakładowego, wynoszącego 2 250 000 rs., zebranie zatem uznane zostało za prawomocne. Zagaił je prezes zarządu hr. Karol Zamoyski. W przemówieniu swym mówca uwydatnił, iż początek roku zapowiadał się niekorzystnie dla zakładów. Zniżenie cen towarów, silna konkurencja ze strony fabryk tego samego rodzaju wyrobów w Cesarstwie, zniewoliły również do obniżki cen wyrobów „Zawiercia”. Niemniej jednak następnie – dodał prezes – warunki sprzedaży tak się poprawiły, że rezultaty nie tylko się wyrównały, ale nawet przewyższyły oczekiwania. Straty poniesione wskutek niewypłacalności niektórych kupców wyniosły zaledwie 5277 rs. 82 kop., co jest nadzwyczaj drobną stratą jak na obecne czasy. Fabrykacja doprowadzoną została do możliwej doskonałości, przy jak największej racjonalnej oszczędności, co wszystko razem pozwoliło na wyznaczenie akcjonariuszom dywidendy 80/0, co wynosi 20 rs. od akcji 250 rublowej. Kapitał amortyzacyjny wynosi 1 068 290 rs. 42 kop., zasobowy 84 908 rs. 13 kop., a te poważne rezerwy dają przedsiębiorstwu gruntowne i silne podstawy. Przy tym zarząd zakładów nie pomijał starań o umoralnienie ludności roboczej, o polepszenie jej bytu. Ochrona, szkoła, szpital, spółka spożywcza, kasa przezorności i pomocy dla urzędników, oficjalistów i robotników, wszystko to prosperuje i rozwija się ku ogólnemu dobru. Oprócz tego prezes bardzo słusznie położył nacisk na nader ważną stronę działalności zarządu, a mianowicie na dążenie do wykształcenia i wydoskonalenia pracowników krajowców. Starania te tak dobrym uwieńczone zostały skutkiem, iż obecnie już najważniejsze posady obsadzone są osobami, które praktykę w zakładach odbyły. Ze sprawozdania główniejsze cyfry przytaczamy. W r. 1885 przerobiono w zakładach Zawiercia bawełny i odpadków z niej 6 110 098,5 funtów angielskich, wyprodukowano przędzy 5 515 806,5 f., a wygotowano z niej towaru białego i kolorowego 24 517 156,25 arszynów, czyli około 30 milionów łokci. Dochody wynosiły 4 636 861 rs. 81 kop., licząc w to dochód za przędzę sprzedaną, towary, różne drobne dochody itd. Wydatki wynoszą 4 303 371 rs. 26 kop., licząc w to koszt bawełny, perkal surowy, koszta fabrykacji 1,7 milionów, wreszcie procent od kapitału obrotowego. Zysk więc wynosi 197 878 rs., a po potrąceniu 5% na kapitał zasobowy 9893 rs. 91 kop, pozostaje czystego zysku 187 984 rs.. Majątek Towarzystwa wykazuje w stanie czynnym 4 829 517 rs. 17 kop., w biernym 4 641 533 rs. Przędza i towary gotowe 766 840 rs. 37 kop., zapasy fabryczne 277 675 rs. 23 kop. Bilans zamyka się cyfrą 4 848 832 rs. kop. 65. W projekcie działań na rok 1886 zaproponowano pewne, choć stosunkowo niezbyt znaczne zwiększenie fabrykacji. Przewiduje się wydatków 4 442 260 rs., 4 612 260 rs., rozumie się, licząc pierwsza maksymalnie, drugie zaś minimalnie. Zysk więc przewidywany 170 000 rs. Sprawozdanie, rachunki, podział zysków, projekt budżetu na r. 1886, drobna zmiany w ustawia kasy przezorności, proponowane przed zarząd, zebrania zatwierdziło. Wybory pozostawiły zarząd bez  zmiany.

Kopalnie. W guberni piotrkowskiej odkryto dwa nowe pokłady węgla kamiennego. Jeden we wsi Ożarowie pod gruntem włościanina Karola Muca, w głębokości 954 stop. Pokład ma grubości zaledwie dwie stopy. Drugi we wsi Poręba Mrzygłodzka, pod gruntem Roberta Stefaniego. Pokład ten znaleziono w głębokości dwóch sążni, grubość zaś jego wynosi 3,28 stop.
Gazeta Warszawska 3(15).05.1886 r.

Rok 1892
  
J.E. ks. biskup diecezji kieleckiej wybiera się w podróż pasterską do dekanatu będzińskiego. Wizytacja parafii odbywać się będzie w następującym porządku: Dnia 21 maja w sobotę wyjazd z Kielc koleją do st. Zawiercie (droga Warszawsko-Wiedeńska) a stamtąd do parafii Kromołowa. Dnia 22 i 23 maja (niedziela i poniedziałek) wizytacja parafii Kromołów. D. 24 maja (wtorek) wyjazd z Kromołowa do parafii Skarżyce i wieczorem powrót do Kromołowa. D. 26 maja (środa) wyjazd do Zawiercia i stamtąd do Gołonoga.
Gazeta Kielecka 8.05(26.04)1892 r.

Zawiercie.
Osada fabryczna, licząca  12000  mieszkańców, nie posiada szynku ani  karczmy.  Istnieją  tam  jedynie  bawarie [piwiarnie].  Chcący  kupić wódki  udają  się  do pobliskich  wsi,  odległych o wiorst  parę. Brak szynków wpływa korzystnie na  dobrobyt  miejscowej  ludności robotniczej.
Tydzień, Piotrków 26.04(8.05).1892 r.

W Zawierciu zarząd zakładów fabrycznych zawezwał dwóch warszawskich elektrotechników do opracowania kosztorysu zaprowadzenia we wszystkich gmachach fabrycznych oświetlenia elektrycznego. Dotąd w przędzalniach i tkalniach użytych jest do oświetlania gaz i nafta.
Tydzień, Piotrków 5(15)05.1892 r.

Rok 1895

W Zawierciu na korzyść budowy nowego  kościoła odbyły się dwa przedstawienia amatorskie, na których odegrano: „Posażną jedynaczkę” i „Wycieczka za granicę”. Z obu przedstawień osiągnięto dosyć znaczny zasiłek. Przed kilku dniami okradziono tam bufet na dworcu w III klasie, dzierżawiony przez p. Łabędzkiego. Wypadek ten pozwala stwierdzić brak dostatecznej liczby stróżów około dworca; pożądanym byłoby też więcej światła od strony Zawiercia.

W tych dniach w cegielni p. Holenderskiego w Zawierciu oberwała się ziemia, przy czym robotnik, Tomasz Wacowski, zajęty kopaniem gliny, został przygnieciony. Właściciel cegielni niezwłocznie  zarządził odgrzebanie robotnika, któremu zawezwany lekarz natychmiast udzielił pomocy; wszelkie jednak starania pozostały bez skutku i Wacowski w cztery godziny po wypadku żyć przestał.
Tydzień, Piotrków 24.04(5.05.).1885 r.

Rok 1896

Sąd okresowy tutejszy w komplecie: przewodniczący, prezes sądu Potułow, członkowie Rogozin i Kruger, w dniach 28 i 29 b.m. rozpatrywał sprawę niejakiego Gewermana i wspólników, którą ze względu na niezwykły charakter przestępstw poniżej podajemy w streszczeniu. /.../ Świadków zbadano 55, przeważnie poszkodowanych. Od roku 1889 do roku 1894 grasowała w Zawierciu banda rabusiów, złożona przeważnie z byłych robotników,  uwolnionych z fabryk za lenistwo, z pobytowych uwolnionych z więzień po wycierpieniu kary, oraz z tzw. surowców [robotników, którzy jeszcze nie pracowali w fabryce]. Banda ta pod kierunkiem faktora Herszlika Gewermana wyłudziła z miejscowej ludności, zwłaszcza z rzemieślników i robotników fabrycznych datki pieniężne, grożąc opornym pobiciem lub morderstwem. Groźbę co do pobicia spełniano prawie zawsze, jak to np. miało miejsce z szewcem Korubskim, od którego Gewerman zażądał rs 5; gdy zaś Korubski, człowiek biedny i obdarzony dziećmi, żądaniu jego zadość uczynić nie mógł, zbił go niemiłosiernie, obiecawszy wieczorem poprawiny, jeżeli nałożonego nań haraczu nie zapłaci. Biedny człowiek, w obawie, aby powtórnie bastonada nie przyprawiła go o chorobę, tym bardziej że Gewerman i dzieci jego bić obiecał, pożyczył u znajomych z niemałym trudem rs. 3 i zaledwie uprosił G. przez pośrednictwo kuzyna swego Mydły, aby zadowolił się tą kwotą i pozostawił go w spokoju. Oksenhendler, młody człowiek słabo rozwinięty przyjmuje służbę u kupca Kurlana; Gewerman nakłada na niego z tej okazji haracz 5 rs. Oksenhendler w obawie razów pożycza od znajomego furmana 3 rs. i opłaca się niemal bandycie; gdy zaś zmienił służbę po upływie pół roku Gewerman ponownie żąda opłaty, a gdy jej nie dostaje bije niemiłosiernie Oksenhendlera. Wówczas nowy jego pracodawca kupiec Wertriger postanawia położyć wyzyskowi koniec. Sam zaczepia w tej sprawie Gewermana i grozi mu sądem. Ten mu odpowiada cynicznie: „Sądu się nie boję, bo jeśli pójdę do kozy to i powrócę, a wówczas dopiero wam dam”. Wertriger udaje się do  miejscowej straży ziemskiej o obronę i opiekę, lecz starania jego żadnego nie odnoszą skutku, wówczas zwraca się do dyrektora fabryki akcyjnej p. Strzeszewskiego, który również wzywa pomocy straży ziemskiej bezskutecznie; wreszcie odnosi się do naczelnika straży ziemskiej pow. będzińskiego. Zeznanie dyr. Strzeszewskiego najdokładniej maluje stan rzeczy i dlatego przytaczamy je prawie w całości. „Zwróciłem się o pomoc do starszego strażnika straży ziemskiej, który atoli nie umiał czy też nie chciał zapobiec złemu; wówczas wyznaczyłem straż z 20 ludzi, którym poleciłem czuwać nad robotnikami, zwłaszcza w dniu wypłat odprowadzać słabszych robotników i kobiety do domu. Pomimo to, robotnicy całymi gromadami prosili mnie, abym im pozwolił przenocować w fabryce. Robotnik Gołębiowski, człowiek dzielny, zorganizował z własnej inicjatywy straż ze swoich współkolegów, z którą czuwał nad bezpieczeństwem współtowarzyszy i niejednokrotnie przeszkodził  rzezimieszkom w ich ohydnych operacjach. Postanowili zemścić się  nad nim. Jakoż pewnego dnia gdy Gołębiowski powracał z obiadu do fabryki o 3 po południu, tuż obok przejazdu kolejowego Gewerman, Frochowiec i bracia Krwawniccy i inni napadli Gołębiowskiego i poranili go nożami. Działo się to wobec co najmniej 300 ludzi ludności fabrycznej oczekującej na otwarcie przejazdu zamkniętego dla przejścia pociągu. Nikt z tak licznego tłumu nie pospieszył Gołębiowskiemu z pomocą obawie zemsty ze strony rabusiów. Ale bo też rzezimieszkowi umieli napoić ludzi strachem nie do opisania. Tu nawet, w sali sądowej na krótko przed rozpoczęciem posiedzeń, cała gromada robotników, wezwanych jako świadkowie, całowała mnie po rękach, prosząc o obronę i  opiekę. Po rozesłaniu bowiem wezwań sądowych otrzymali oni kartki pełne gróźb, jeżeli który z nich poważy się wobec sądu zeznawać na szkodę przestępców, a przecież złożona przysięga nie pozwala im taić prawdy. Mnie również grożono, nawet straż ziemska uprzedzała mnie, abym był ostrożny, bo i na mnie się zmawiają. Stróż kolejowy na przejeździe, który był terenem zamachu na życie Gołębiowskiego, na kolanach mnie prosił, abym go nie podawał za świadka, bo obawia się zemsty opryszków, którzy pozarzynają mu żonę i dzieci”. Ta sama obawa cechowała zeznania wszystkich niemal świadków. Prokurator w mowie swej akt oskarżenia uznał za dowiedziony zupełnie i zażądał ukarania podsądnych z całą surowością prawa. Obaj obrońcy faktowi istnienia bandy zaprzeczali; czyny przestępne uważali raczej za swawole, która dzięki bezradności policji urosła do potwornych rozmiarów; wreszcie prosili o złagodzenie kary dla wszystkich podsądnych oraz o uniewinnienie Rogonia, Oppenheima, Gonekmana, Grunbauma, jako wypadkiem tylko zamieszanych do sprawy. Sąd o godz. 10 rano nazajutrz, tj. w ubiegły czwartek ogłosił wyrok, mocą którego skazani zostali na pozbawienie wszelkich praw stanu i zesłanie do robót ciężkich: Gewerman na lat 12; Dzidowski Ignacy Krwawnicki na 6 lat i miesięcy 8; Gonekman na osiedlenie na Syberii. Resztę oskarżonych uniewinniono.
Tydzień, Piotrków 21.04(3.05.).1896 r.

Rok 1897

Meteor. W nocy z 20 na 21 kwietnia o 1 minut 20, pod Zawierciem, na niebie porytym chmurami, ukazało się zjawisko świetlane, w kształcie półksiężyca dążące od południa ku wschodowi. Światło było tak silne, że na 5 sekund noc ciemną zamieniło w  jasny dzień.
Tydzień, Piotrków 20.04(2.05)1897 r.
 
Rabunek. W Zawierciu w domu doktora Marynowskiego, kilku rabusiów zakradłszy się pośród nocy do pokoju, gdzie spał bawiący podówczas u dr. M. w gościnie p. M. z Warszawy, zrabowano 200 rs. gotowizną, zegarek złoty męski i takiż damski oraz wiele cennych drobiazgów. P.M. miał zamiar osiedlić się w Zawierciu, lecz po takiej przygodzie stracił ku temu ochotę. Rzeczy skradzione odnalazła policja w Kromołowie u mieszczanina Kądzieli, ale gotówka przepadła. 
  
Z Zawiercia piszą do „Kuriera Codziennego” miejsce lekarza fabrycznego po zmarłym doktorze Wassercugu obejmuje doktor Peltyn z Warszawy. Dotychczasowy zastępca dr Pasierbiński osiada na stałe w Zawierciu ze względu na szeroką i pomyślną w skutkach praktykę jaką się cieszy w kierunku akuszeryjnym. Grono lekarzy wolno praktykujących powiększa dr Rosenberg z Będzina. Osiada on na stałe w Zawierciu od d. 1 lipca.

Szczęśliwą myśl miała p. Helena Malczewska, która wkrótce w naszej osadzie otwiera pensję żeńską. Brak podobnego zakładu odczuwaliśmy od dawna. P. Malczewska jako nauczycielka cieszy się opinia wytrawnej wychowawczyni.

W sąsiedniej stacji kolejowej Łazy odbywają się pomiary gruntów dotyczących stacji, która ma być powiększoną w sześciowiorstowym promieniu, z każdej strony po 3 wiorsty błogości i czterdzieści pięć sążni szerokości. Stację Łazy powiększają w celu utworzenia tam sortowni wagonów i formowania pociągów odchodzących w głąb kraju z Zagłębia Dąbrowskiego.
Tydzień, Piotrków 24.04(5.05)1897 r.

Świętokradztwo. W Kromołowie wyrostek Iskierka okradł miejscowy kościół, po czym uciekł z domu rodziców. Skoro po niejakim czasie powrócił, ojciec rodzony schwytał go i odstawił do  gminy, gdzie go okuto w kajdany. Łotr wybił kajdanami w ścianie dziurę i uciekł, a ojciec drży teraz ze strachu przed rodzonym synem, który obiecał go puścić z dymem.
Tydzień, Piotrków 11.(23)05.1897 r.

Rozbójnicy w Zawierciu. O 2 w nocy z 19 na 20 w Zawierciu, Grzegorz Krzykliwy, żandarm zarządu żandarmerii powiatów częstochowskiego i będzińskiego powracał do domu w towarzystwie strażnika ziemskiego, Jana Usowa, którego prosił o odprowadzenie siebie, albowiem otrzymał list z pogróżkami od niejakiego Borysiewicza. Idąc przez ulice, Usów i Krzykliwy zauważyli uciekającego człowieka, za którym puścili się w pogoń; nagle z zasadzki wyskoczyło pięciu ludzi i wystrzałami ranili strażnika Usowa, który upadł bez zmysłów, i co zaszło dalej, objaśnić nie umie. Na miejscu przestępstwa dostrzeżono ślady wiodące do rzeki, w której leżał do połowy zanurzony trup Krzykliwego. Zabójcy uciekli w kierunku guberni  kieleckiej i po drodze jeszcze ranili włościanina Gąbkę, któremu ukradli konia. Wieczorem 20 b.m. policja tutejsza aresztowała w naszym mieście niejakiego P. podejrzanego o zabójstwo żandarma; na głowie i szyi aresztowanego znaleziono rany, których pochodzenia objaśnić nie umiał. W Zawierciu również aresztowane zostały dwie podejrzane osobistości.

W lasach wsi Zawady gminy Włodowice gub. kieleckiej od dłuższego już czasu kryje się banda niejakiego Marchwica, która po nocach grasuje w okolicy, urządzając na mienie mieszkańców zuchwałe wyprawy. Banda ta z 22 na 23 b.m. o 12 w nocy w sile 16 drabów, uzbrojona w noże i rewolwery napadła na Żyda w utrzymującego mostowe w osadzie Pradła, wyśledziwszy wpierw, że za sprzedany grunt Żyd ów odebrał przed paru dniami 2000 rs. Opryszki związawszy Żyda, żonę jego, córkę i kilku synów, poczęli się nad nimi znęcać, a małym żydziakom krajali ręce nożem, dopóki nie wskazano im kryjówki z pieniędzmi. Krzyki torturowanych słyszał poczmistrz miejscowy, lecz przerażony licznymi strzałami bał się udzielić pomocy. Ta sama banda napadła dom Wojciecha Saczyńskiego we wsi Lgotka gminy Kroczyce i korzystając z nieobecności gospodarza, który wyszedł do fabryki na robotę skatowała jego żonę, zabrała jej pościel, ubrania, korale i 9 rubli gotówki. Ci sami prawdopodobnie napadli na dwór we Włodowicach, gdzie zabrali dzierżawcy 1000 rubli i  niektóre droższe rzeczy. Dnia tego 18 b.m. ludzie idący do Zawiercia spotkali w lesie należącym do Lgoty Murowanej gminy Kroczyce bandę zbójów uzbrojoną w rewolwery i dubeltówki, którzy nie zaczepiając ich cofnęli się w głąb  lasu. Najzuchwalszym z bandytów jest Żyd Śniadek, który uciekł z więzienia w Częstochowie; widują go często strażnicy ziemscy, lecz obawiają się zaczepić. Z 19 na 29 b.m. o 2.30 w nocy stróż fabryki Braci Ginsberg w Zawierciu, Myszała, usłyszał nad rzeką rozpaczliwe wołania o pomoc i gęste strzały z broni palnej. Pobiegł w kierunku strzałów i spostrzegł kilku ludzi wałczących ze sobą; przerażony począł uciekać, lecz trafiony kulą w głowę padł nieprzytomny. Za rzeką Łukasz Spyra, stawiający dom, pilnował tej nocy desek; usłyszawszy wystrzały wybiegł na drogę, gdzie spostrzegł strażnika Usowa, który mierzył doń z rewolweru. Spyra skoczył w boczną uliczkę i zobaczył kilku ludzi, którzy podnieśli jakiegoś trupa i wrzucili do wody. Jak się potem okazało był to żandarm powiatowy, Krzykliwy.

Samobójstwo i zabobon. Pod Zawierciem w lesie porębskim powiesił się przed paru tygodniami niejaki Andrzej Pluta, włościanin ze wsi Niwki pod Siewierzem. Przed paru dniami ciało Pluty znaleźli pastuchy wiejscy w stanie rozkładu, z językiem do połowy uciętym; również brakowało trzech palców u prawej reki i jednego u lewej. Drzewo,  na  którym Pluta wisiał, było obłamane z gałęzi i obłupane z kory. Śledztwo wykazało, iż to owczarze ucięli język i palce, a znachorki obrabowały drzewo. Przy trupie znaleziono piętnaście rubli gotówką i dwie butelki spirytusu.
Tydzień, Piotrków 18.(30)05.1897 r.

Rok 1898   

Nowa kopalnia węgla. Przed kilkoma dniami właściciel składów węgla w Łodzi p. T. wydzierżawił od p. B właściciela dóbr pod Myszkowem teren do eksploatacji węgla brunatnego. Węgiel brunatny w będzińskim powiecie pod względem jakości przewyższa wszystkie inne brunatne węgle w kraju i jako zwykłe paliwo niewiele ustępuje dąbrowskiemu, szczególniej z kopalń znajdujących się w Porębie Mrzygłodzkiej i Kuźnicy Masłońskiej. Toteż zapewne skłoniło kilku przedsiębiorców węglowych do starań o wydzierżawienie terenów z tego rodzaju gatunkiem węgla w tamtych stronach.

Odkrycie rudy żelaznej.
Inżynier górniczy 3 okręgu górniczego podaje do wiadomości, że założono na ręce jego deklarację o odkryciu rudy żelaznej w majątku Dobrogoszczyce, gm. Kroczyce, pow. olkuskiego przez właściciela majątku Kazimierza Małagoskiego i w osadzie Ogrodzieniec tegoż powiatu, na gruntach Natana Loewensteina.

Kopalnie rudy żelaznej w majątku Klucze pana Mauve pod Olkuszem, które produkowały przeszło milion pudów rocznie rudy żelaznej, zostały zalane wodą. W przeszłym i bieżącym roku w powiecie  częstochowskim podano przeszło 150 próśb o koncesje na kopanie rudy żelaznej; koncesja obejmuje około jednej wiorsty kwadratowej przestrzeni. Najwięcej koncesji posiada Huta Bankowa  w osobie gen. Rizenkampfa, dalej Towarzystwo akcyjne B. Handke  i na koniec Towarzystwo „Złączone zakłady hutnicze Królewski i Laura”. Hr. Stanisław Krasicki w pow. będzińskim także posiada kilkadziesiąt koncesji. Oprócz budującej się huty pod Częstochową  Towarzystwa B. Handke, z produkcją około 2,5 milionów pudów  surowca, ma również powstać huta pod Zawierciem.
Tydzień, Piotrków 17(29)05.1898 r.

Rok 1901

Święto drzew. Dnia 18 b.m. w Zawierciu odbyło się z wielką uroczystością święto sadzenia drzewek. Po nabożeństwie odbytym o godz. 9 rano w miejscowym kościele przez ks. Ziętarę, dzieci miejscowych szkółek fabrycznych w liczbie przeszło 500 (obojga płci) w składnym pochodzie, z orkiestrą fabryczną na czele, przy współudziale swoich nauczycieli i nauczycielek i po okolicznościowej mowie, wypowiedzianej przez ks. Zientarę, wyruszyły, najpierw w aleję kolejowa prowadząca od fabryki akcyjnej „Zawiercie” do dworca kolejowego, i tamże przy pomocy ogrodników wysadziły przeszło 200 drzewek, kasztanów i jesionów. Takąż ilość wysadziły w dwóch ulicach osady Zawiercie w pobliżu kościoła i domów  mieszkalnych oficjalistów fabrycznych. Po skończonym sadzeniu dzieci jeszcze raz zaprowadzono do kościoła, w którym odprawił dziękczynne nabożeństwo ks. Zientara i powtórnie przemówił do dzieci, zalecając im poszanowanie posadzonych drzewek. Inicjatorem uroczystości był pan Strzeszewski, dyrektor fabryki akcyjnej „Zawiercie”. Drzewka posadzone w alei kolejowej, dostarczone zostały ze szkółki drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej, posadzone zaś na ulicach osady, zostały zakupione przez p. Strzeszewskiego w Złotym Potoku.
Tydzień, Piotrków, 22.04(5.05) 1901 r.

Rok 1904

Ochronka. W Wierbce pod Pilicą odbyło się poświęcenie ochronki pobudowanej i założonej przez p. A. Moesa, właściciela fabryki papieru. Ochronka została założona dla dzieci pracowników fabrycznych, nad którymi czuwać będą trzy kobiety, utrzymywane przez p. M.
Tydzień, Piotrków 15(20)5.1904 r.
 
Rok 1906
     
Zawiercie. Zamknięcie fabryki. W fabryce żelaznej sp. Sambor i Krawczyk wypłacono onegdaj wszystkich robotników i zupełnie ją zamknięto.
W hucie szklanej pod firmą „Bracia Reich” czeladnicy zażądali podwyżki zarobku o 10 kop. i wobec tego, że nie odstąpili od żądania, właściciele huty zamknęli ją. Fabryka otoczona została przez wojsko.
Pożegnanie. Urzędnicy z fabryki „Huldczyńskiego” w Zawierciu pożegnali biesiadą składkową inż. Manwego, który przechodzi na dyrektora jednej z fabryk w Sosnowcu.
Wyrok. Sąd gminny w Koziegłowach rozpoznał sprawę czterech mankietniczek (mariawitek): Agnieszki Raczek (mateczki koziegłowskiej), Antoniny Pospiech, Apoloni Bednarczyk i Katarzyny Gajda, oskarżonych o awantury podczas misji w kościele koziegłowskim. Wszystkie skazane zostały na miesiąc aresztu każda.
Wiadomości częstochowskie dziennik 31.05.1906 R.

2 fabryki Tow. Akcyjnego wczoraj nie świętowały, brakowało zaledwie około 200 robotników.

Dąbrowa Górnicza. Wszystkie kopalnie, fabryki i zakłady w dniu 1 Maja nie były czynne. Z Dąbrowy donoszą: w dniu 1 Maja kilka osób obchodziło sklepy, nakazując ich zamknięcie.
Dziennik Częstochowski, 3.05.1906 r.

Rok 1907

Dzień 1 Maja przeszedł zupełnie spokojnie. Świętowała tylko jedna fabryka Huldczyńskiego. Bandytyzm. Na powracającego wczoraj w nocy ze stacji p. S. napadli bandyci i zrabowali mu 30 rb. oraz zegarek po czym zbiegli bezkarnie.
Goniec Częstochowski, 3.05.1907 r.

Echo walki bratobójczej. Raniony w d. 3 bm. Podczas walki na tle partyjnym w fabryce akcyjnej „Zawiercie” Bortnik Łukaszek na drugi dzień zakończył życie, wczoraj zaś odbył się pogrzeb jego. W oddaniu ostatniej posługi brało udział kilka tysięcy ludzi, a młodzież celem utrzymania porządku utworzyła szpaler, orszak zaś prowadził aż do samego cmentarza ks. Zientara. Na grobie złożono kilkanaście wieńców. Zmarły osierocił żonę i 6 dzieci, którzy obecnie pozostali bez środków do życia.
Goniec Częstochowski, 7.05.1907 r.

Zawiercie. Pożary. Wczoraj około godz. 11 przed południem wynikł pożar w zabudowaniach p. Ładunia. Spaliła się stodoła i chlew, a stąd pożar przeniósł się na dom p. Wróbla, który stał się pastwą ognia, Dzięki energicznemu ratunkowi straży ogniowych zdołano, pomimo groźnej sytuacji, pożar umiejscowić. Onegdaj w Mijaczowie spalił się cały folwark i prawie cała wieś. Mnóstwo ludzi pozostało bez dachu. Wczoraj Ogrodzieńcu spaliło się kilka zagród wiejskich.
Dziennik Częstochowski, 12.05.1907 r.
  
Zawiercie. Nowe porządki. W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy zaprowadzone zostały w osadzie pożyteczne innowacje, projektowane zaś jest jeszcze oświetlenie ulic lampami naftowymi oraz skrapianie ulic podczas lata. 
Goniec Częstochowski 14.05.1907 r.

Wydalenie. Adw. Mikulińskiemu z Zawiercia, autorowi artykułu „O gminie polskiej”, rozkazano wyjechać za granicę na czas stanu wojennego.
Powrót dzieci. Piszą z Łodzi: we wtorek powróciło z Zawiercia po kilkutygodniowym pobycie kilkadziesiąt dzieci robotników łódzkich. Dzieci wyglądają bardzo dobrze i są zadowolone ze swoich opiekunów. Obecnie wszystkie dzieci powróciły do Łodzi.
Echa zajścia. Wobec rozmaitych pogłosek, jakie krążą o pamiętnym zajściu w fabryce Tow. akcyjnego „Zawiercie”, postaraliśmy się specjalnie o dokładne wyjaśnienie tej sprawy. Otóż według otrzymanego sprawozdania owa bratobójcza smutna walka miała przebieg następujący: W fabryce Towarzystwa „Zawiercie” dnia 3 b.m. o godz. 1 w nocy rozpoczęły się spory pomiędzy robotnikami partyjnymi. Większość chciała, aby zaświętować na cały dzień, a mniejszość opierała się temu, powołując się na to, że nie świętowano 1 maja. Grupa robotników należąca do Narodowej Demokracji bardzo energicznie agitowała, aby o godz. 4 wstrzymać ruch, w tym też celu wygarnęła węgle spod kotłów i wygasiła ogień. O godz. 4 wszystko było zrobione, aby fabryka nie mogła być czynna, pozostało tylko odłączyć gwizdawki. Kiedy się po to udali, zastąpiła im drogę grupa socjalistów. Obie grupy były uzbrojone w rewolwery. Za chwilę nadbiegł jeden ze zbyt krewkich jegomościów. Ów pan, nie zastanawiając się, co robić, krzyknął „Bracia do szeregu strzelajcie”. Jednocześnie padło kilkadziesiąt strzałów, a ogółem wystrzelono ok. 70 kul. Prawie wszyscy dawali strzały dla wzajemnego się postraszenia, ale znaleźli się i tacy, którzy splamili się zbrodnią kainową, gdyż wynikiem tego było, że po jednej stronie padło 6rannych, z których jeden nazwiskiem Łukaszek umarł nazajutrz, 6 zaś zostało rannych. Podobno po stronie ND było 30 robotników, a po stronie zaś socjalistów 30. Wbrew pogłoskom nikogo obcego w fabryce nie było, działali tylko robotnicy zawierccy, z których 10 aresztowano. Wina tego smutnego zajścia spada bezwarunkowo na obie strony, gdyż w żadnym razie sporów nie powinno się rozstrzygać na drodze walki bratobójczej.
Gazeta Częstochowski 17.05.1907 r.

Zamiana kary. Czytamy w „Kurierze Zagłębia”. Pan Józef Mikuliński z Zawiercia, któremu z rozkazu generał-gubernatora warszawskiego polecono wyjechać z kraju na czas trwania stanu wojennego za pomieszczenie w naszym piśmie artykułu „Język polski w gminie” pozostaje w Zawierciu, bowiem środek represyjny został zamieniony na grzywnę w wysokości 300 rubli.
Gazeta Częstochowska, 17.05.1907 r.

Skazani na śmierć. Dnia 17 sierpnia 1905 r. w Pilicy i na drodze prowadzącej z Pilicy do Zawiercia wykonano kilka napadów bandyckich. Bandytów było 9; zatrzymywali oni wozy, rewidowali pasażerów i przemocą zabierali im pieniądze i rzeczy; przy najmniejszym oporze bandyci grozili śmiercią i strzelali z rewolwerów; niektórzy mieli sztylety. Sprawę rozpatrywał sąd wojenno-okręgowy w Warszawie. Pod zarzutem należenia do powyższej bandy stanęli: szeregowiec częstochowskiej brygady straży pogranicznej Bagantelinow, Józef Zawierucha, Antoni Gola, Mieczysław Wołągiewicz, Leopold Wilkanowicz, Jakób Faś, Abram Wolnerman, Antoni Sośnicki, Adam Kański, Małgorzata Zaja (matka) i Michalina Zaja (córka). Szeregowiec Bagantelinow w d. 15 czerwca r. 1905 był wartownikiem na granicy; około g. 3 po południu zbiegł niewiadomo dokąd i powiesił na drzewie swój karabin; jak się potem okazało Bagantelinow przez kilka miesięcy pracował w Austrii, w Szczakowej. Drugi oskarżony, Mieczysław Wołągiewicz, 21 kwietnia r.z. skazany został przez warszawski sąd wojenno-okręgowy na śmierć przez powieszenie, lecz generał-gubernator warszawski zamienił mu wyrok na 20 lat robót ciężkich. Sąd wojenny skazał na śmierć 5 osób: Baganidinowa, Gole, Wolągiewicza i Wilkanowicza. Pozostałych uniewinniono,
Goniec Częstochowski 19.05.1907 r.

Zawiercie. Zabójstwo strażnika. W sobotę o godz. 8 i pół wieczorem jacyś niewiadomo ludzie dali kilka strzałów z brauningów do strażnika Jozefa Gawłowskiego. Jedna kula trafiła w szyję i wyszła na wylot, druga zaś przebiła bok i brzuch, dziurawiąc kiszki. W stanie beznadziejnym przeniesiono strażnika do szpitala, gdzie nazajutrz zmarł. Sprawcy strzałów zbiegli. Zabity pozostawił żonę i troje dzieci.
Gazeta Częstochowska 21.05.1907 r.

Zawiercie. Jutro w parku Bronisławów odbędzie się wielka zabawa ludowa. Na program zabawy złożą się dwie orkiestry i przedstawienie teatralne. Początek zabawy o godz. 4 po południu. Druga wielka zabawa odbędzie się w ogrodzie przy fabryce Huldczyńskiego. Tu zgromadzą się uczniowie gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej, wraz z nauczycielami i zaproszonymi gośćmi. Dochód z tej zabawy przeznaczony zostanie na wpisy dla niezamożnych uczniów.
Gazeta Częstochowska 25.05.1907 r.
                  
Zawiercie. Biblioteka. Oddział Uniwersytetu dla wszystkich w Zawierciu krząta się około urządzenia biblioteki, która posiadać będzie kilka tysięcy tomów dzieł z najnowszej literatury. O terminie otwarcia biblioteki nie omieszkamy powiadomić.
Gazeta Częstochowska 28.05.1907 r.

Rok 1908

W Zawierciu związek ogrodniczy, który tyle pracował nad założeniem sklepu ogrodniczego w Zawierciu otrzymał od fabryki akcyjnej plac w dobrym miejscu. Z powodu atoli niewielkich funduszów związek nie jest w stanie wybudować sklepu.
Goniec Częstochowski 1.05.1908 r.

Zawiercie. Dzień 1 maja przeszedł u nas zupełnie spokojnie. Wszystkie fabryki od rana były czynne; gęste patrole krążyły po ulicach i przejazdach dróg żelaznych.
Goniec Częstochowski 2.05.1908 r.

Aleksander Karczewski. Długoletni urzędnik buchalterii fabryk towarzystwa Akcyjnego „Zawiercie” po krótkich cierpieniach zmarł w Zawierciu dnia 4 maja 1908 r., przeżywszy 51 lat. Zbolała po stracie ukochanego męża żona wraz z dziećmi pogrążona w głębokim smutku rodzina zapraszają krewnych, kolegów, przyjaciół i znajomych zmarłego na wyprowadzenie zwłok z domu przy ulicy Kościelnej, w dniu 7 maja 1908 r. o godzinie 9 rano na cmentarz miejscowy. Zarząd Towarzystwa Akcyjnego „Zawiercie” oraz koledzy zmarłego w Zawierciu w dniu 4 maja 1908 r.b. długoletniego współpracownika ś.p. Aleksandra Karczewskiego wyrażają niniejszym serdeczne współczucie żonie i dzieciom zmarłego po stracie najbliższego męża, ukochanego i dobrego ojca oraz zacnego i szlachetnego towarzysza pracy. Niech spoczywa w Bogu a pamięć o nim w sercach naszych zawsze zachowana będzie.

Rok 1909

Zawiercie. Wieczór Juliusza Słowackiego, jaki się tu odbył w niedzielę d. 2 maja powiódł się nadspodziewanie, a to zawdzięczając skrzętnym staraniom nauczycieli tutejszej panny Niwińskiej współudziałowi ucznia V klasy częstochowskiego gimnazjum Bagińskiego, Cieszyńskiego, który wygłosił nader udaną konferencję o nieśmiertelnym poecie, którzy z prawdziwie młodzieńczym zapałem zajęli się zorganizowaniem uroczystości, a nadto wypełnili salę po brzegi.
Goniec Częstochowski 1.05.1909 r.

Towarzystwo wzajemnego kredytu w Zawierciu (dywidenda 3%). Z końcem roku 1907 towarzystwo liczyło 141 uczestników z sumą zobowiązań rubli 186 060, w końcu roku 1908 uczestników było 193 z sumą zobowiązań rubli 194 410. Czysty zysk za rok sprawozdawczy wynosił rub. 1206, na 8% dywidendę przeznaczono rubli 420. Dyskonto weksli w porównaniu z rokiem poprzednim zwiększyło się o rb. 50 000, inkaso zwiększyło się o rb. 300 000 dosięgło sumy przeszło półtora miliona rubli.
Bilans za rok sprawozdawczy wykazuje następujący stan interesów. Strona czynna: kasa rub. 10 894, skup weksli rub. 111 097, weksle do inkasa rub. 26 512, pożyczki pod zastaw rubli 507, różni dłużnicy rub. 3713, rachunki bieżące rub 17 136, wydatki do zwrotu rb. 44. koszty organizacji rb. 225, weksle w sądzie r. 1205, weksle protestowane rb. 101, papiery procentowe kapitału zapasowego rub. 352,korespondenci rub. 24, 447, marki stemplowe rb. 50, urządzenie rub. 923, specjalne urządzenie przy kasie rub. 152, materiały piśmienne rub. 350. Strona bierna kapitał zakładowy r. 19 441, sumy przechodnie rb. 24 441, korespondenci rub. 30 106, kapitały na lokacji rub. 119,404. kapitał zapasowy rb. 345, kapitał specjalnej rezerwy rb. 450, rachunek przechodni rb. 2806, dywidenda nie podniesiona rb. 350, kapitał amortyzacyjny rub. 246, straty i zyski 1206.
Goniec Częstochowski 10.05.1909 r.

Zawiercie. Przedstawienie teatralne. W tych dniach zjeżdża tu z Częstochowy dla dania partii przedstawień dramatycznych trupa p. Edmunda Stokowskiego. W sobotę dn. 15 bm. ujrzymy więc w miejscowej resursie „Przywódcę” sztukę z ostatnich dni Stefana Krzywoszewskiego, w niedzielę zaś dnia 16 bm. „Tresowane dusze” Gabrieli Zapolskiej.
Goniec Częstochowski 14.05.1909 r.

Zawiercie. Sprawozdanie „Zgody”.
Sklep spożywczy „Zgoda” Stowarzyszeń robotników chrześcijan ogłosił sprawozdanie ze swoich obrotów. Towarów w zapasie sklep posiada na rb. 482,99, winni mu są dłużnicy r. 150,08; zysku przynosiły obroty rb. 229,63, z zysków tych wydzielono 6% dywidendę od wybranego towaru, co wyniesie rb. 180,20.
Goniec Częstochowski 25.05.1909 r.

Zawiercie. Przedstawienie teatralne. Dziś w czwartek trupa dramatyczna pod dyrekcja art. dram. P. Stokowskiego w teatrzyku tutejszym odegra świetną sztukę G. Zapolskiej p.t. „Matka Szwarcenkopf” z p. Cudnowskim w roli naczelnika, Matką będzie p. Welichowska. Ciekawe przedstawienie ściągnie niewątpliwie liczną publiczność.
Goniec Częstochowski 26.05.1909 r.

Rok 1914

Schwytanie bandy opryszków.
Policja w Zawierciu wyśledziła dawno poszukiwaną szajkę zbójecką złożoną z siedmiu wspólników. Członkowie szajki mają na sumieniu sporo napadów bandyckich, a ostatnio przed trzema dniami zamordowali właściciela sklepu rzeźniczego Feliksa Korpaka.
Gazeta Kielecka 27.05.1914 r.

Rok 1915

Orka dzieci. Znany literat p. Feliks Gwiżdż tak opisuje orkę dzieci chłopskich koło Zawiercia, ciągnących pług, za którym szedł ojciec… Zapierały się te maleństwa nóżkami o piaszczysta grudę, pochyliły się w przód i drobnymi rączkami wyprężonymi jak struny, wlokły ten pług za sobą. A ojciec w skupieniu wielkim kładł skibę za skibą. Ta prawda przeszła prawdę najgłębszą jakby się nagle oś sprawy tu zatrzymała. Orały te maleństwa. I nie straciły one nadziei, nie poszły ku drodze płakać i wyciągać żebrzącej dłoni, nie założyły komitetu obywatelskiego, nie ogłosiły składek za granicą. Takie płowe biedy polskie… tu się objawił sens polskiego ludu, jego poczucie dumy, poczucie nieuczone, naturalne, instynktowne. Jest wiosna, wiosnę trzeba obrobić. Nie ma koni, nie ma sił roboczych, ale jest ziemia ukochana, jest jeszcze ukrytego ziarna garść, jest ojciec, jest rodzina. Nie można go zaniedbać. Trzeba obsiać i nie czekać zlitowania ludzkiego. Wyrusza więc ojciec z dziećmi w pole.
Gazeta Toruńska 30.05.1915 r.

Rok 1916

Paliwo w zastosowaniu do elektrowni. W okolicach Zawiercia na głębokości kilkunastu metrów posiadamy pokłady węgla brunatnego grubości 1 m. Roczna produkcja tego węgla około 150 000 ton idzie całkowicie na potrzeby fabryk miejscowych.
Przegląd Techniczny 31.05.1916 r.

Rok 1918

Zawiercie, w maju.  Święto Lag-Beomer było w tym roku prawdziwą uroczystością. W obchodzie udział przyjmowały wszystkie związki narodowe, jak „Agudas-Cjon”, „Ceirej-Cyjon”, „Bnojs-Cyjon” i drużyna Szorów. Już o godz. 7 rano zebrali się na placu miejscowym przedstawiciele wszystkich organizacji żydowskich i wychowańcy wszystkich szkół żydowskich. W dzień ten polskie władze szkolne uwolniły również uczniów-żydów. Dzielnica żydowska przybrała iście świąteczny wygląd, balkony udekorowano chorągwiami i portretami Herzla. Przed wymarszem powitał zebranych p. S. Berman z Warszawy oraz prezes miejscowej organizacji syjonistycznej p. Adolf Bortnstein. Pochód, w którym przyjmowało udział przeszło 2000 osób witano wszędzie kwiatami i okrzykami. Dzień ten na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Zawiercia.
Głos Żydowski 24.05.1918 r.

Rok 1925

Zniesienie cła na papier w czasie strajku w Myszkowie. (Telefonem od naszego korespondenta).Warszawa, 13 maja. „Trybuna Polska” podaje wiadomość, że premier Grabski zgodził się na zniesienie cła od papieru relacyjnego na czas trwania strajku w fabryce w Myszkowie. Papiernia ta była główną dostawczynią papieru dla prasy polskiej, wobec czego przedłużający się strajk wywoływał obawy, że lada dzień prasa może się znaleźć bez papieru.
Ilustrowany Kurier Codzienny 15.05.1925 r.

Rok 1926

Jeszcze o fabryce „Poręba”. Robotnicy zatrudnieni w fabryce „Poręba” wystąpili do zarządu z żądaniem 50% podwyżki płac, pomimo iż sam związek żąda dla tej kategorii przemysłu tylko 25%. Zarząd odmówił żądaniom robotników, uzależniając sprawę podwyżek od wyniku konferencji, na której maja być omówione warunki płacy i pracy robotników zatrudnionych w przemyśle metalowym.
Polonia 25.05 1926 r.

1929

Tragiczny wybuch w kamieniołomie pod Zawierciem. Nasz korespondent donosi: Dnia 7 bm. w kamionce cementowni „Wysoka”, pow. Zawiercie, nastąpił wybuch ładunków materiału wybuchowego, wskutek czego czterech robotników odniosło ciężkie uszkodzenie ciała, zaś ośmiu robotników uszkodzenia ciała lekkie. Przyczyna wypadku była następująca: przed kilku dniami zostało wprowadzone nowoczesne wysadzanie skały kamiennej za pomocą elektryczności i w tym celu urządzono potrzebną instalację prowizoryczną, przy której znajdował się odnośny przyrząd tzw. „hebel” powodujący wybuch założonych ładunków w kamionce. W chwili krytycznej, gdy na ogólna ilość 54 strzałów było włączonych i gotowych do wybuchu 18 strzałów, do  kantorku, w którym znajduje się „hebel” weszli Betlejowski Bolesław, dozorca kamionki i Lindenstrenchen Józef elektromonter. Ten ostatni, manipulując „heblem”, włączył go, czym spowodował wybuch 18 strzałów. Czterech ciężko rannych robotników przewieziono do szpitala w Zawierciu, ośmiu zaś lekko rannych pozostawiono opiece domowej po udzieleniu opatrunków.
Słowo, Radom 14.05.1929 r.

Rok 1931

Walka całej wsi z leśniczym. Wieś Kromołów pod Zawierciem była w piątek dnia 15 bm. widownią krwawego starcia, które tylko dzięki przytomności umysłu oddziału policji nie zakończyło się tragicznie. Od dłuższego czasu w tej miejscowości trwały kłótnie między włościanami a właścicielem tejże, znanym działaczem społecznym, p. Olkuszewskim. Włościanie w sposób bezprawny używali dworskich pastwisk, z których byli spędzani przez leśniczych. W dniu 15 bm. jeden z leśników w sposób zbyt energiczny zaczął spędzać pastuchów, którzy zdenerwowani agresywną postawą leśnika zaalarmowali całą wieś, tak, że tłum złożony z kilkuset włościan rzucił się na leśnika, który w obronie własnej wydobył brauning. Włościanie jednak nie zaprzestali dalszego ataku, usiłując mu brauning wyrwać. Zapasy na pieści trwały czas dłuższy, przy czym w pewnym momencie padł szereg strzałów, z których dwa trafiły w kolano i brzuch jednego z napastników, Zygmunta Kustrę. Wzburzony tłum zbił leśnika do nieprzytomności, po czym przeniesiono go do wsi i zamknięto w chlewie. Tymczasem zaalarmowany oddział policji przybył na miejsce, zdołał leśnika odbić, a tłum uspokoić. W sprawie tej policja wszczęła energiczne dochodzenie karne.
Ilustrowany Kurier Codzienny 19.05.1931 r.

Skazanie mordercy. W styczniu br. roku koło godz. 17 na najruchliwszej ulicy m. Zawiercia wśród wielkiej ilości przechodniów, zamordowany został 34-letni Antoni Wacowski, pracownik fabryki szkła w Zawierciu. Sprawców morderstwa w osobach braci Nowaków, 28-letniego Wiktora i 23-letniego Antoniego ujęto. Śledztwo wykazało, że Nowakowie będąc w jadłodajni chcieli zagrać w karty, lecz nie znaleźli amatorów. W tym czasie nadszedł Wacowski z kolegą Tutajewiczem, który na propozycje Nowaków by zagrał w karty zgodził się. Wacowski znając dobrze Nowaków, przestrzegł go przed nimi i skierował się ku wyjściu. Wtedy Nowakowie zaczęli się awanturować i wybiegli za Wacowskim, a na ulicy Wiktor Nowak rzucił się nań, wbijając mu sztylet w piersi. Wacowski przeszedł kilka kroków i padł martwy na ziemię. Onegdaj Sąd okręgowy w Sosnowcu rozpoznał tę sprawę. Wiktor Nowak skazany został za zabójstwo na 10 lat ciężkiego więzienia pozbawieniem praw.    
Polonia 24.05.1931 r.

Rok 1933

Demonstracja bezrobotnych w Zawierciu.
W ubiegły wtorek rano w Zawierciu doszło do demonstracji bezrobotnych. Około godziny 11 grupa licząca 300 osób zebrała się przed magistratem wznosząc okrzyki „Chleba i pracy”. Demonstranci wysłali spośród siebie delegację do komisarza miasta, przedstawiając mu tragiczne położenie rzesz bezrobotnych i prosząc o pracę. W międzyczasie zjawiła się policja i rozpędziła demonstrantów. Trzeba dodać, że Zawiercie jest miejscowością w Zagłębiu najwięcej dotkniętą bezrobociem, dwie trzecie mieszkańców żyje z dobroczynności społecznej.   
Polonia 11.05. 1933 r.

Demonstracje bezrobotnych w Zawierciu powtarzają się. W ub. środę rano w Zawierciu powtórzyły się demonstracje bezrobotnych. Tłum około 500 osób zebrał się przed gmachem starostwa demonstrując, przy czym tym razem udział wzięły również kobiety. Demonstranci wysłali delegację, którą przyjął zastępca starosty, prosząc o pracę i pomoc żywnościową. Zastępca starosty p. Malanowicz przyrzekł, iż dziś zatrudni 40 kobiet, a w najbliższych dniach 500 bezrobotnych znajdzie pracę przy obwałowaniu Wisły. Do żadnych zajść nie doszło.
Polonia 15.05. 1933 r.

Rok 1934

Rozpoczęcie budowy linii Zawiercie – Poręba. W poniedziałek, o godz. 9 rano odbyła się uroczystość poświęcenia budowy nowego odcinka kolejowego z Zawiercia do Poręby. Nowy odcinek liczyć będzie 7 km i posiadać będzie duże znaczenie gospodarcze albowiem połączy bezpośrednio powiat zawierciański ze Śląskiem.
Kurier Bydgoski 2.05.1934 r.

Rok 1935

   
13 tysięcy bezrobotnych wojew. kieleckiego przy pracy. Opieka nad drogami samorządowymi. Niezależnie od budowy i restauracji dróg państwowych, Fundusz Pracy udzielił 345 tys. zł na prowadzenie robót drogowych w woj. kieleckim. Ustalono dotąd program robót prawie wyłącznie na terenie Zagłębia. W powiecie zawierciańskim wybudowane zostaną drogi na szlakach: Włodowice – Ogrodzieniec i Wysoka – Ząbkowice. /.../ Z poważniejszych robót, które rozpoczęte zostały lub zostaną w bieżącym sezonie, mamy budowę kolei na szlaku Poręba – Zawiercie i Szczakowa – Bukowno. W Będzinie zostaną rozwinięte roboty kanalizacyjno-wodociągowe, w Kielcach roboty budowlane, a w Zawierciu zbudowana zostanie targowica i tunel drogowy pod torami kolejowymi.
Gazeta Kielecka 26.05.1935 r.

Dalszy kredyt na kolej Zawiercie – Siewierz. Na posiedzeniu zarządu miasta Zawiercia powzięto uchwałę przyjęcia bezzwrotnej dotacji z Funduszu Pracy w sumie 200 000 zł na dalszą budowę kolei na odcinku Zawiercie-Poręba-Siewierz. Stan obecnych robót postąpił tak daleko, iż jest rzeczą niewątpliwą uruchomienie z początku jesieni pociągu na odcinku Zawiercie-Poręba. Nie jest również wykluczone, że da się uruchomić także odcinek Poręba-Siewierz. Poza tym zarząd miasta wystąpi z wnioskiem na najbliższym posiedzeniu rady o zaciągniecie pożyczki 100 000 zł. na roboty wodociągowo-kanalizacyjne.
Ilustrowany Kurier Codzienny 27.05.1935 r.

Rok 1936
 
Z Zawiercia do Berezy. W nocy na 29 ub. m. wywiezieni zostali z Zawiercia do obozu izolacyjnego w Berezie Kartuskiej, dwaj komuniści-Żydzi: Abram Chaim Strasman oraz Mordka Wigderson, mieszkańcy Zawiercia.
Orędownik 2.05.1936 r.

Zięć zabójca teściowej w Zawierciu zabił ją siekierą, a zwłoki zrzucił z mostu do rzeki.
Sąd okręgowy z Sosnowca na sesji wyjazdowej w Zawierciu będzie rozpatrywał sensacyjną sprawę z powiatu zawierciańskiego. Chodzi o sprawę Mariana Maja, oskarżonego o zamordowanie własnej teściowej, Marii Skowrońskiej, która zamieszkała w Zawierciu przy ul. Paderewskiego. 24 października ubiegłego roku w rzece Warcie obok mostu przy ulicy Kasprowicza znaleziono zwłoki zamordowanej kobiety, jak się później okazało 50-letniej Marii Skowrońskiej pracownicy firmy Erbe. Ze skromnych swoich zarobków utrzymywała ona zamężną córkę i bezrobotnego od kilku lat zięcia Mariana Maja. Szczupłe zarobki Skowrońskiej wystarczały zaledwie na bardzo skromne utrzymanie i bieda panująca w domu była powodem niezgody i częstych kłótni. Jak stwierdziła w dochodzeniu policja krytycznego dnia około godziny 6 rano, do przechodzącej przez most Skowrońskiej podbiegł z tyłu morderca i szybkim ruchem zadał jej ciężki cios siekierą w głowę. Po dokonaniu czynu, rzucił zwłoki z mostu do rzeki, gdzie znaleźli je po kilku godzinach robotnicy i uwiadomili policję.  Zaraz po znalezienia zwłok podejrzewano Maja o zamordowanie teściowej. Nie przyznawał on się początkowo do winy, wzięty jednak w krzyżowy ogień pytań, opowiedział cały przebieg zbrodni. W związku z tym od pół roku czasu odsiaduje karę w wiezieniu. Ponura ta zbrodnia, której epilog w najbliższych dniach będzie rozpatrywany przez Sąd Okręgowy, budzi wśród ludności Zawiercia ogromne zainteresowanie. 
Polonia 8.05.1936 r.

Rok 1938

Zagłębie-Warta 3:2 (1:1). W Zawierciu Zagłębie pokonało po pięknej i emocjonującej grze zawierciańską Wartę w stosunku 3:2 (1:1).
Goniec Częstochowski 17.05.1938 r.


Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorców, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. „zawiercki” zamiast „zawierciański”.

|   Do góry   |   Strona główna   |

Centrum Inicjatyw Lokalnychwww.cil.org.pl

Newsletter

ALPANET - Polskie Systemy Internetowe