Dawne Zawiercie w fotografiach i opowiadaniach

Stefan Stefański

Zawierciańskie Zakłady Fotograficzne

Strona główna » Galeria » Zawierciańskie Zakłady Fotograficzne

Bardzo często w naszych albumach posiadamy stare zawierciańskie zdjęcia i pocztówki i mało kto z nas zastanawia się, gdzie i jak je robiono.

W naszym mieście w tym okresie nie było zbyt wielu ciekawych obiektów do fotografowania, więc zanim pojawiły się pierwsze zawierciańskie pocztówki na przełomie XIX i XX wieku, do nas również dotarła moda na utrwalenie swojego wizerunku. Dlatego też w tym okresie częstszym i zarazem milszym obiektem dla naszych fotografów było nie Zawiercie, ale Zawiercianin, gdyż jak znawcy tematu mówią, „w tym okresie w Zawierciu nie było co fotografować”. Wielu mieszkańców naszego miasta ma fotografie portretowe swoich przodków, które były wysyłane pocztą lub ofiarowywane na pamiątkę (dziś takie porterówki robione są najczęściej z okazji ślubów itp.) Najbardziej popularne były zdjęcia na tekturkach z nazwą zakładu lub opisem z tyłu. Widziałem fotografie Zawiercian, którzy będąc nawet poza granicami kraju robili sobie zdjęcia a następnie wysyłali je, jako kartki pocztowe do Zawiercia. Byli to głównie emigranci wyjeżdżający za chlebem, powstańcy i żołnierze walczący w różnych armiach.

Książka adresowa z 1929 roku podaje, że w Zawierciu w tym okresie były następujące zakłady fotograficzne: Dworzecki Bogusław ul. Kościuszki 13; Męcik Ignacy ul. 3 Maja 1a; „Stella” ul. 3 Maja 13 i Wolenberg H. ul Blanowska 4. Natomiast zdjęcia, które posiadamy do II Wojny Światowej są z następujących zakładów: N. Tenenblum ul. Pocztowa 17; Semiatycki B. ul. Marszałkowska; Arbus Moriz i Synowie oddział w Zawierciu; Fronczkowa P. ul. 3 Maja; „Rekord” ul. Blanowska 3, Foto-Szaf w Zawierciu (brak adresu); Męcik Andrzej róg Kościelnej i Blanowskiej; Jakubowski B. ul. Kościuszki 33, a później drugi zakład przy ul. 3 Maja 3 ; Męcik Ignacy ul. Siewierska 34 (dom własny) i „Stella” ul. 3 Maja 4 oraz (i tu rzadkość) zdjęcie z zakładu fotograficznego Natalji Piborzył z wizerunkiem Heleny Malczewskiej. Skąd aż taka rozbieżność? Część tych zakładów nie dotrwała do roku 1929 lub powstała po tej dacie. Różnice są też w niektórych adresach. Zakład „Stella” na jednych zdjęciach ma adres 3 Maja 13 na innych natomiast 3 Maja 4. Podobnie jest z Ignacym Męcikiem. Adres zakładu z ul. Siewierskiej 34 (dom własny) jest na zdjęciu z roku 1915, natomiast książka adresowa z roku 1929 podaje adres zakładu już na nowym miejscu, czyli na ul. 3 Maja 1a i inny adres 3 Maja 21 (drugi zakład?). Z tak wielu przedwojennych zakładów fotograficznych do dzisiaj dotrwał tylko jeden i był też fotograf znany nie tylko w Zawierciu czy Królestwie Polskim, ale i poza granicami kraju i to z przynajmniej dwóch powodów.

Po większości zawierciańskich zakładów fotograficznych, pozostały nam tylko zdjęcia lub suche fakty, gdzie się znajdowały lub kto był właścicielem danego zakładu. Natomiast niewiele informacji zachowało się samych fotografach. Skąd pochodzili, kiedy się urodzili czy np. jak długo mieli zakłady jest to praktycznie wiedza trudna do zdobycia, ponieważ może już nikt nie pamięta tych informacji, lub nie spisywał takich danych. O niektórych jednak udało się zdobyć trochę wiadomości i dzisiaj chcemy państwu je przybliżyć.

Jest jeden przedwojenny zawierciański zakład, który najdłużej działał i dotrwał aż do dzisiejszego dnia, czyli o zakładzie Jakubowskich. Bolesław Jakubowski do Zawiercia przybył z kieleckiego gdzie się urodził. W Kielcach pracował, jako policjant. Po przejściu na emeryturę, zaczął dorabiać i uczyć się nowej profesji w fotograficznej pracowni portretowej w Kielcach. Bolesław Jakubowski około 1932 roku przyjechał odwiedzić rodzinę w Zawierciu i już tu pozostał. Jako młody i świeżo wyuczony fotograf w Gliwicach zakupił niemiecki aparat Leica. Był to pierwszy, nowoczesny aparat małoobrazkowy z 1923 roku wyposażony w dwa metry taśmy kinematograficznej z możliwością zrobienia 40 zdjęć (taki Rolls-Royce naszych czasów). Przez jakiś czas, robił zdjęcia przypadkowym ludziom na ulicach Zawiercia i wywieszał z numerkami w oknie mieszkania. Ludzie widząc siebie, kupowali fotografie. Następnie kupił jeszcze kilka takich samych aparatów i wynajmował „leikarzy”(od nazwy aparatu) by na ulicach robić jeszcze więcej zdjęć. Interes tak dobrze się kręcił, że w 1934 roku na ul. Kościelnej 33 (dom naprzeciw kościoła) założył swój pierwszy zakład fotograficzny. Koniunktura widocznie była dobra, gdyż w 1935 roku odkupił drugi zakład z ul. 3 Maja 1 od P. Fronczkowej. W tamtych latach zakłady posiadały tylko oświetlenie dzienne. Tak też było w zakładzie na ul. 3 Maja. Ściana południowa i dach był ze szkła, co umożliwiało robienie zdjęć tylko w dzień i przy słonecznej pogodzie. W terenie natomiast robiono zdjęcia na magnezję (z wybuchem) i czasem nawet okopciło fotografowanego. Dlatego też chcąc usprawnić pracę chyba, jako pierwszy w Zawierciu wprowadził w swoim warsztacie oświetlenie żarowe, które widział u niemieckich fotografów w Gliwicach, jak doskonale się sprawdzało. W rok po wybuchu II Wojny, Niemcy odebrali B. Jakubowskiemu warsztat i przekazali rumuńskiemu Niemcowi, który niezbyt znał się na fotografice. Przez jakiś czas Jakubowski robił na zlecenie Niemców zdjęcia i wywoływał je w domu. Po zakończeniu wojny odzyskał swój zakład. Zachowało się sporo zdjęć pocztówkowych Zawiercia z czasów okupacji B. Jakubowskiego. Zaraz po wojnie wraz z synem Józefem brali udział w „akcji dowodowej” na ziemiach odzyskanych. Przez dwa lata prowadzili filię zakładu w Kudowie Zdroju, w której robili głównie zdjęcia do dowodów osobistych repatriantom ze wschodu. Mieli nawet propozycję od ówczesnego burmistrza Kudowy, aby tam zostać na stałe, ale nie skorzystali z okazji. B. Jakubowski przekazuje następnie zawierciański zakład swojemu synowi Józefowi a ten, jako jeden z pierwszych wprowadził do Zawiercia kolorową fotografię. W 1984 roku Jerzy Marek Jakubowski przenosi zakład do nowowybudowanych pawilonów przy ul. Sikorskiego kultywując pasję swojego dziadka Bolesława i ojca Józefa (w międzyczasie powstaje zakład Andrzeja Jakubowskiego). Obecnie obydwa zakłady przejęły prawnuki (czwarte pokolenie) Bolesława Jakubowskiego, czyli Agnieszka i Joanna.

Innym fotografem, działającym na terenie Zawiercia był Moritz Arbus. Urodził się 25 lipca 1839 roku w Grabowie. Ożenił się z mieszkanką Częstochowy Mirlą Wollenberg i jako zawód podał „fotografista”. Na krótki czas wyjechał do Turka by w spółce z Kajmanem założyć zakład. W 1894 roku zakłada samodzielny zakład w Częstochowie. W następnych latach pojawiły się filie tego zakładu. Na przełomie XIX i XX wieku pojawia się nazwa „M. Arbus i synowie”. Dlatego też zawierciańska filia powstała jakiś czas po 1900 roku, gdyż na wcześniejszych zdjęciach widnieje zakład w Częstochowie i filia w Sosnowicach a następnie w Bendzinie (obecnie Sosnowiec i Będzin). Zawiercie było trzecią z kolei filią, a kolejne powstały w Łodzi (dwie), Zduńskiej Woli, Pabianicach, Kutnie i Kole. Na tyłach zdjęć kartonikowych nie ma adresu zawierciańskiego, więc nie wiadomo gdzie była ulokowana ta filia. Nie wiadomo też czy prowadził ją sam Moritz czy raczej któryś z jego synów, ani w jakich latach działała.

Przeglądając przedwojenne zawierciańskie zdjęcia nie sposób oprzeć się wrażeniu, że panowała tu pewna „specjalizacja”. Na zdjęciach „urzędowych”, czy z różnych uroczystości, kościoła czy np. ze Starostwa najczęściej spotykamy sygnaturę Fronczkowej, Dworzeckiego ewentualnie I. Męcika. Pieczątki pozostałych fotografów najczęściej zobaczymy na prywatnych zdjęciach portretowych i grupowych. Jaskrawym dowodem specjalizacji są Andrzej i Ignacy Męcik. Nie wiadomo czy byli braćmi lub spokrewnieni. Pierwszy wyspecjalizował się w fotografowaniu osób prywatnych, drugi w wydawaniu pocztówek z Jury i Zawiercia oraz zdjęć pocztówkowych. Ignacy Męcik zasłynął z dwóch rzeczy; pocztówek i powiedzenia „Momencik Panie Męcik”. Wzięło się zapewne stąd, że gdy wykonywano zdjęcie trzeba było dość długo trwać w bezruchu i widocznie Męcik mówił „jeszcze chwileczkę, zaraz, momencik…”. Podobnież to powiedzonko, jeszcze przez bardzo długie lata, można było usłyszeć na ziemi zawierciańskiej. Pierwsze zdjęcia Męcików są z około 1890 roku, a oficjalnie zakład Ignacego Męcika został zarejestrowany w 1898 roku. Był on usytuowany przy ul. Siewierskiej 34 a po roku 1920 przeniósł się na ul. 3 Maja 1a (wejście od obecnej ul. Powstańców Śl.) i inny adres 3 Maja 21 (drugi zakład?) I. Męcik był jednym z pierwszych fotografów w Zawierciu, więc zapewne na brak pracy nie narzekał. Na Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie w 1909 roku, miał nawet swoje stoisko, na którym przedmiotami wystawowymi były „fotografie własne”. Natomiast o dacie założenia zakładu przez Andrzeja Męcika nic nie wiadomo i jako fotograf też jest mniej znany. Wiadomo natomiast, że zakład znajdował się na rogu ul. Kościelnej i Blanowskiej oraz, że prowadził „specjalny oddział portretowy”. Niewiele niestety wiadomo o ich prywatnym życiu (jak i innych fotografów). Nie mniej jednak, udało się I Męcikowi zasłynąć zarówno w mieście, jak i poza granicami kraju i nie tylko ze zdjęć, ale w głównej mierze, że jako pierwszy fotografował miasto, okolice i wydawał pocztówki.

Drugie najdłużej działające (po Jakubowskich), ale już powojenne atelier fotograficzne w Zawierciu, (choć z przedwojennym akcentem) jest zakład fotograficzny Szczypki. Założyciel zakładu Józef Szczypka już przed wojną pobierał pierwsze fotograficzne szlify (u Montaka, współpracował z Męcikiem), a we Lwowie zdawał egzamin czeladniczy. Gdy wybuchła II Wojna Światowa 19-letni wówczas Józef Szczypka był już zawodowym fotografem i otrzymał nakaz pracy do niemieckiego zakładu fotograficznego na ul Marszałkowskiej. Po niedługim czasie również jego brat Zygmunt musiał tam pracować. Po zakończeniu wojny otworzył własny zakład fotograficzny w połowie ulicy Marszałkowskiej. Dzięki swoim zdolnościom plastycznym oraz wiedzy fotograficznej został studentem Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. W ty czasie zakład prowadził jego brat Zygmunt Szczypka. Tamten okres „błędów i wypaczeń” był dość specyficzny dla osób mających własność prywatną. „System” był nieprzychylny i Józef Szczypka musiał zamknąć swój zakład fotograficzny. Podjął pracę w Domu Kultury „Włókniarz” w Zawierciu. Był głównym animatorem życia kulturalnego miasta, reżyserował spektakle teatralne. Jako ciekawostkę można podać, że podjął się zaprojektowania i wyrzeźbienia pomnika, który z inicjatywy władz miasta stanęła przed Domem Ludowym (po lewej stronie patrząc od frontu). Rzeźba przedstawiała włókniarkę i włókniarza (lub hutnika, realizacja pomnika nie została w pełni ukończona, więc nie mamy pewności). Jego miłość do fotografii nigdy nie minęła i po roku 1953 chcąc kontynuować swoją pasję zrezygnował z pracy w Domu Kultury. Ponownie otworzył zakład fotograficzny na ul Marszałkowskiej pod nazwą „Foto Artystika”. Następnie przeniósł zakład na ulicę 3-go Maja 19. W roku 1966 po wybudowaniu w pobliżu modernistycznego bloku mieszkaniowego atelier przeniesiono do przestrzennego lokalu na parterze budynku przy ulicy 3-go Maja 15. Od początku swojego istnienia oprócz fotografii użytkowej specjalizował się w fotografii artystycznej. Doskonaląc swój warsztat Józef Szczypka otrzymał tytuł Mistrza Rzemiosła Artystycznego. Był też laureatem wielu nagród na ogólnopolskich wystawach fotograficznych. Tradycje zakładu kontynuuje obecnie zięć Marek Kaczmarzyk. Od 2011 roku zakład „Foto Artystika” mieści się na ul. 3-go Maja 11 (wejście od ul. Sądowej).

Fotografem, który wydawał zawierciańskie pocztówki był Ignacy Męcik. Rok 1904, to początek pierwszych jego pocztówek oraz zdjęć pocztówkowych. Fotografował nie tylko Zawiercie, ale również okoliczne miejscowości i zamki. Jego sygnaturę możemy znaleźć na pocztówkach ze Sławniowa, Wierbki, Kromołowa, Pilicy, Myszkowa i wielu innych miejscowości. Ulubionym tematem były zarówno jurajskie warownie jak i sama Jura. Szczególnie upodobał sobie zamek w Ogrodzieńcu, ale i Smoleń, Bobolice, Mirów i Siewierz znalazły się na jego pocztówkach. Nie wiadomo jak długo I.Męcik parał się wydawnictwem, ale wygląda na to, że do chwili wybuchu I Wojny, gdyż ostatnie wydane pocztówki pochodzą z roku 1914. Czyżby to był koniec jego pasji pocztówkowej? Na pewno nie. Pora, więc, by przedstawić drugi powód, z którego zasłynął i Męcik. W 1920 roku wydaje album „Wiosna 1915 w Królestwie Polskim”. Zawiera on 19 dokumentalnych fotografii z Zawiercia i okolic. Na zdjęciach pokazał biedę i tułaczkę zawiercian w okresie I Wojny. Można zobaczyć kobiety, które ciągną pług i orzą pole, bose dzieci idące z matką z podarowanymi śledziami w Domu Ludowym, wędrujące rodziny z tobołami i z dziećmi z Otoli do Zawiercia i Poręby, ręczną prace na roli w Bzowie czy Łośnicach, rozdawanie mąki i słoniny biednym oraz wiele innych poruszających fotografii. Można w nich zobaczyć zarówno profesjonalizm fotograficzny jak i współczucie Męcika. Zdjęcia pocztówkowe I. Męcik prawdopodobnie wydawał sam. Były wydawane na papierze fotograficznym (podobne do dzisiejszego zdjęcia) i miały one najczęściej opis przedstawionego zdjęcia i dane wydawcy. Na rewersie było miejsce na korespondencję z wydrukowanymi liniami na adres i znaczek. Natomiast pocztówki były drukowane u J.A Lewandowskiego czy Józefa Raaba i Spółka w Olkuszu. Ten ostatni stosował charakterystyczny prążkowany papier o odcieniu zielonym lub żółto niebieskim, co powodowało, że pocztówki z jego drukarni miały ciekawy i specyficzny kolor. Gdy Ignacy Męcik zakończył wydawanie pocztówek swoją działalność rozpoczął Andrzej Męcik. Nie była ona tak imponująca jak Ignacego, ale godna zauważenia, gdyż również był fotografem prowadzącym zakład. Pierwszą swoją pocztówkę wydał w roku 1915 w czasie I Wojny. Przedstawiała ona zniszczony przez Niemców dworzec kolejowy w Zawierciu. Na kolejne trzeba było czekać prawie 25 lat, czyli do II Wojny. Być może to zbieg okoliczności, a może celowe działanie, gdyż Andrzej Męcik wydawał swoje pocztówki tylko w czasie okupacji niemieckiej podczas I i II Wojny Światowej. Pokazywał zarówno Zawiercie, jak i np. Ogrodzieniec.

Przeglądając zawierciańskie zdjęcia i pocztówki możemy zauważyć, że wiele z nich nie ma ani wydawców, ani zakładów, które je drukowały. Prawie wszystkie zawierciańskie pocztówki z II Wojny Światowej nie mają żadnych informacji o wydawcach. Również wiele przedwojennych widokówek mają nieznanego wydawcę. Zdarzały się również ciekawe pomyłki. Nie wiadomo, dlaczego się tak działo, ponieważ wydawcą była Z. Hubicka z Zawiercia a drukował je Józef Raab z Olkusza. Sprawa dotyczy Fabryki Huldczyńskiego i E. Erbego. Pocztówka z widokiem zakładu E. Erbego jest podpisana „Fabryka Huldczyńskiego” i odwrotnie. Są też poprawne wersje tych pocztówek. Błędy nie ominęły również najbliższych okolic, a w szczególności Pilicy.

Dzisiaj zawierciańscy fotografowie zajmują głównie robieniem różnorakich zdjęć osobom prywatnym, na uroczystościach ślubnych, itp. a robieniem i wydawaniem pocztówek zajęły się wyspecjalizowane firmy, które swoją siedzibę mają zazwyczaj w dalekiej odległości od Zawiercia. Są to najczęściej wieloobrazkowe miksy przedstawiające fragmenty samego miasta, dzielnic oraz bardzo często Jury. Muszę przyznać, że zdarzają się i „perełki”. Myślę tu o kilku pocztówkach wydanych w ostatnim czasie przez osoby prywatne, bądź też pewne instytucje zawierciańskie, co jest na pewno godną do naśladowania inicjatywą. Prawdopodobnie przed II Wojną Światową w Zawierciu mogły być jeszcze inne zakłady fotograficzne, może mniej znane, o których nic nie wiemy i dlatego w tym felietonie nie zostały wymienione.

Jeśli nasi czytelnicy o nich wiedzą lub mają ich stare zdjęcia lub pocztówki to prosimy o kontakt; jaslaz@poczta.onet.pl albo zadzwonić pod nr 666 227 527 a postaramy się wykorzystać te informacje.

Tekst i foto: Jadwiga Sławomir Gębka

1 | 2

|   Do góry   |   Strona główna   |

Centrum Inicjatyw Lokalnychwww.cil.org.pl

Newsletter

ALPANET - Polskie Systemy Internetowe